Playlista

sobota, 12 grudnia 2015

Rozdział 31

"I must have called you thousand times to tell you I'm sorry for  everything that I've done"




Caroline otworzyła oczy, spodziewając się ujrzeć tuż przed sobą twarz Bonnie. Odruchowo uśmiechnęła się, ale po chwili zauważyła że nikt na ten uśmiech nie reaguje.
- Bonnie? - spytała.
I nie usłyszała własnego głosu.
Na jej twarzy odmalował się grymas czystego rozczarowania, jednak od razu otrząsnęła się z szoku. Coś mówiło jej że jak najszybciej musi znaleźć swoją przyjaciółkę. Odwróciła się szybko i gdyby mogła krzyczeć, cała okolica by się zbiegła - czarownica leżała na podłodze, a jej klatka piersiowa w ogóle się nie poruszała.

***
- B-babciu? Ale przecież ty..
Kobieta zaśmiała się.
- Naprawdę masz zamiar wypominać mi to że moje ciało leży w ziemi i użyźnia ziemię? - spojrzała na dziewczynę z kpiącym, a jednocześnie ciepłym uśmiechem.
Bonnie zasępiła się.
- Nie, oczywiście że nie.. W końcu to moja wina że.. że ty..
Młodsza z kobiet wbiła wzrok w ziemię, łzy pojawiły się na jej policzkach, ale po chwili starsza podniosła jej podbródek do góry tak aby patrzeć jej prosto w oczy.
- Nigdy nie obwiniaj się za coś na co nie miałaś wpływu i co stało się wbrew twojej woli, nigdy. To nie była twoja wina ANI twoich przyjaciół. Starali się po prostu kogoś chronić, a tym kimś nie byłam ja. - twarz Sheili znów rozjaśnił uśmiech - Takie rzeczy się zdarzają kochanie. A teraz chodź, nie mamy wiele czasu a musisz się wiele dowiedzieć. - kobieta złapała swoją wnuczkę za rękę i ruszyła w górę ulicy na której się znajdowały.
Dopiero teraz Bonnie zorientowała się że zna to miejsce,
Były w Atenach i wnioskując po budynkach - były to Ateny starożytne.

***

Caroline potrząsała bezwładnym ciałem ciemnoskórej - na próżno. Łzy zaczęły lecieć jej z oczu, ale ani na chwilę nie przestała obejmować przyjaciółki.
Kilka godzin a może dni później dzwonek do drzwi wyrwał ją z tego transu. Jak robot podeszła do drzwi, zupełnie jakby przyciągał ją magnes. Nacisnęłą klamkę, wpatrując się w nią obojętnie. Dopiero głos zwrócił jej uwagę,
I to nie jakiś tam głos.
Ale TEN głos.
Głos Klausa Mikaelsona wymawiającego jej imię.

***
(wcześniej w Nowym Orleanie) 

Trzech mężczyzn siedziało przy jednym stole, wpatrując się w stertę papierów przed nimi. Cisza ciążyła każdemu z nich, ale żaden nie chciał zacząć rozmowy. W końcu najelegantszy z nich, przewróciwszy oczami wstał i podszedł do czystej białej tablicy naprzeciwko nich. Wziął do ręki marker i na samym środku napisał Morderstwa. 
Marcel widząc to uśmiechnął się pod nosem,
- Naoglądałeś się za dużo CSI;Kryminalne Zagadki Miami Elijah? Mamy tu teraz siedzieć jak banda policjantów i wymyślić kto zabija ludzi i nie-ludzi w naszym mieście?
- Spokojnie Marcellus, Elijah zrobił w tej sprawie dużo więcej niż my obaj, pozwól mu mówić. - odezwał się ostatni z nich.
Elijah znów przewrócił oczami po czym na tablicy dopisał Elena, Ethel, Emily. 
- Wiem że morderstw jest więcej, ale sądzę że powinniśmy się skupić na tych trzch - w przypadku Eleny Gilbert i niejakiej Ethel Hopkins ślady jednoznacznie wskazują na mieszańca. Emily natomiast została zabita przez człowieka, a przynajmniej ludzkimi metodami jeśli rozumiecie co mam na myśli.
- Nie została rozszarpana na kawałki ani zjedzona w połowie, rozumiemy Elijah. - wtrącił ciemnoskóry znudzonym tonem.
- Po pomiarach śladów kłów na ciałach Eleny i Ethel.
- A raczej na tym co z tych ciał zostało..
- Możemy stwierdzić że na pewno nie zabił ich ten sam mieszaniec, chyba że w międzyczasie zrobił sobie operację kłów. - dokończył Mikaelson z naciskiem. - Ponadto Emily została zabita kuchennym nożem pochodzącym z baru w którym pracowała. Takie narzędzie zbrodni sugeruje że jej zabójca działał pod wpływem emocji, gdyby to planował to raczej przyniósłby ze sobą jakieś inne narzędzie no i zamazał by ślady, tymczasem ktokolwiek to zrobił zostawił po sobie mnóstwo śladów, musiał być w szoku po tym co się stało.
- Może chłopak? Albo były chłopak?
- Pasuje do opisu. Chociaż brzmi za prosto.
- Nie zaszkodzi sprawdzić - poparł Marcela Klaus. - Zadzwonię do Cami, jeśli Emily miała kogoś to Camille o tym wiedziała.
Klaus wyszedł z pokoju, odprowadzony mocnym spojrzeniem Elijah. Obserwujący ich obu Marcel zaśmiał się.
- Jesteś zazdrosny Elijah? I to w dodatku o Cami?
Szatyn posłał mu mordercze spojrzenie.
- Nie zajmujemy się moim życiem osobistym, tylko mieszańcami którzy mogą nam wszystkim zaszkodzić, dlatego radziłbym żebyś skupił się na tym.
- Czyli jesteś zazdrosny! - mężczyzna triumfalnie klasnął w dłonie. - No no, tego się nie spodziewałem. Po tej sprawie z Hayley wszyscy myśleliśmy że już nigdy nie-
- Emily z nikim się nie spotykała, a przynajmniej Cami o tym nie wiedziała. - Klaus z powrotem siadł na swoim krześle i dopiero ponowna cisza go zaniepokoiła.
- Stało się coś?
- Nic się nie stało Niklaus. - odparł jego brat zdławionym głosem, - Po prostu weźmy się do pracy.
Gdy Klaus i Marcel pogrążyli się w rozmowie, Elijah na chwilę pozwolił sobie odpłynąć myślami do tamtego dnia. I nagle w jego głowie pojawiła się myśl tak potworna, że sparaliżowała jego oddech. Dopiero po chwili otrząsnął się z zamyślenia i przekonał samego siebie że to przecież niemożliwe. Tak, zupełnie niemożliwe, nie powinien zajmować się takimi bzdurami. Prawdziwe problemy czekają na rozwiązanie.


(jakiś czas później)

- Nic nie rozumiem! - Klaus z furią rzucił zwiniętą kulką w ścianę, pod którą leżało już takich kilka.
Elijah powoli podniósł na niego wzrok znad dokumentu który czytał.
- Chyba powinieneś odpocząć bracie, nie sądzę żeby twój gniew pomagał tej sprawie a już na pewno nie-
- Nie odpocznę! Nie odejdę stąd dopóki nie znajdę tego mordercy, bo jak długo on tam jest i marnuje powietrze one nie mogą wrócić, więc będę tu siedział a później wyrwę serce temu gadowi, zrozumiałe??!!
Elijah uśmiechnął się pod nosem, gotów powrócić do swojej lektury.
- No co??!! - blondyn nie mógł znieść tej kpiny która wprost emanuowała z jego brata.
- One. - zaczął szatyn - powiedziałeś one - z tego co wiem Hope nie ma siostry bliźniaczki a ty nie tęsknisz zbyt z naszą kochaną siostrą, więc musisz chodzić o pannę Forbes.
- I co w tym takiego zabawnego co??!
- Nic. Po prostu... - zerknął na Marcela - założyliśmy się o coś. I coś mi mówi że za chwilę wygram.
Klaus błądził oczami od jednego do drugiego, nie mogąc zrozumieć o co do cholery im chodzi.
- Jeśli założyliście się o to czy powiem jej co do niej czuję, to obaj przegraliście. Już jej powiedziałem.
- CO?! - krzyknął Marcel.
- Kiedy? - spytał Elijah.
Klaus spojrzał na nich z udawanym uśmiechem.
- To nie ma znaczenia. Caroline jasno dała mi do zrozumienia że nie czuje tego co ja.
- A co ty czujesz? - spytał Elijah cicho.
W pomieszczeniu znów zapanowała cisza, przerywana tylko dźwiękiem przewracania kartek.






Hej ludzie którzy to czytacie (o ile są jeszcze tacy). Rozdział chyba długi i chyba niezły (mamy nadzieję), jak zawsze prosimy o komentarze, udostępnienia, i te różne takie. Ale przede wszystkim chciałybyśmy podziękować za ponad 13 000 wyświetleń (rozwalacie system) i mamy newsa dla was! Zdecydowałyśmy że niedługo skończymy pierwszą część bloga (a raczej pierwszą część pierwszej części jeśli wiecie o co chodzi). Ale spokojnie, mamy w planach kontynuację.
Dobra, żeby nie przynudzać - niedługo prawdopodobnie pojawi się tu ankieta z tajemniczymi pytaniami i zachęcamy do odpowiadania... I to tyle.
Buziaki
Mar&Yacker




5 komentarzy:

  1. Jaka miła niespodzianka! Spodziewałam się rozdziału ok.wtorku ;) widzę lubicie zaskakiwać bo rozdział wyszedł wam równie zaskakująco. Nic dodać nic ująć po prostu genialny! I kiedy można spodziewać kolejnego? Jak ja się nie mogę doczekać ach...widzę muszę Was tak częściej motywować to i rozdziały będą częściej...aaa i spodziewajcie się dzisiaj rozdziału u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam z niecierpliwością.Zaobserwowałam was na asku. Jednak w tym tygodniu i następnym nie będę mogła tak często na niego wpadać. Mogłabym prosić o poinformowanie mnie o nowym rozdziale w postaci pytania? Czekam na następny i życzę dużo weny <3 @Rebekah55

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj trawiłam na waszego bloga i przeczytałam całość zdecydowanie chce więcej . O wiele więcej. Co dalej z Klausem i Caroline , jeny nie mogę sie już doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham te opowiadanie! Moje ulubione <3
    Rozdział rewelacyjny jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg! Jak mogłaś przerwać w takim momencie ! Świetny rozdział! Więcej Klausa i Caroline :-* Kocham ich !!
    Proszę dodaj go jak najszybciej (w miarę możliwośći)! :-* Kiedy dodasz następny rozdział?
    Pozdrawiam i weny życzę :-*

    OdpowiedzUsuń